
grudzień 17, 2009
Hity i Kity 2009
Koniec roku kalendarzowego to czas podsumowań tego wszystkiego, co się dobrego wydarzyło w danym roku, jak również i tego, co się złego wydarzyło w danym roku.
Mówiąc o hitach (zacznijmy od przyjemnych rzeczy) – zdecydowanie trzeba tutaj powiedzieć o sukcesach takich jak zdobycie przez naszych siatkarzy trofeum Mistrzów Europy w Turcji. Kolejnym sukcesem, o którym można powiedzieć z dumą są nasi piłkarze ręczni, którzy wywalczyli brązowy medal Mistrzostw Świata. Brawa należą się także Justynie Kowalczyk – naszej biegaczce narciarskiej, która zdobyła na Mistrzostwach Świata: dwa złote medale, jeden brązowy – jak również świecidełko w postaci kryształowej kuli. Gratuluję także Tomaszowi Majewskiemu, który jak mało kto potrafi rzucić kulą – zdobywając przy tym złoto i srebro!
Przechodząc do z super hitów do pozytywów sportowych tego roku – to można zaliczyć tutaj uczestnictwo Roberta Kubicy w Formule 1. Niestety – są tacy co narzekają na starty naszego pierwszego Polaka w F1. Dlatego kładę zdecydowanie nacisk na słowo – PIERWSZY i na słowo POLAK.
Gratuluję również Adamowi Małyszowi, że mimo wieku, ciągle skacze na nartach. Dla mnie to jest godne podziwu. Pamiętacie Martina Schmitta ? Svena Hannawalda? Pamiętacie? Jak nie pamiętacie – to nikt Was nie obwini, bowiem Ci skoczkowie jak szybko się pojawili, tak zniknęli. Wyróżniam także innych lekkoatletów, którzy dali nam radość podczas Mistrzostw Świata zdobywając 8 medali.
Kity też i były. Tytuł „KIT ROKU” otrzymują piłkarze reprezentacji Polski razem z Leo Benhakkerem za skompromitowanie eliminacje do Mistrzostw Świata w RPA. Nie muszę komentować chyba dlaczego Ci panowie nie otrzymają wyróżnień. Na taki komentarz też trzeba zapracować – prawda?
A może macie swoje kandydatury? Propozycje? Piszcie! okiemcynika@gmail.com
grudzień 3, 2009
PZPN mądry po szkodzie
Jestem pozytywnie zaskoczony myśleniem Polskiego Związku Piłki Nożnej. Zapewne teraz niektórzy z Was popukają się w czoło i pomyślą, że bredzę. By tego uniknąć śpieszę z wyjaśnieniami. Ostatnio w mediach pojawiła się informacja, że PZPN ma sprytny plan związany z Franciszkiem Smudą. Wszyscy pamiętamy opowieść o pewnym Holendrze, który trenował naszą kadrę narodową. Po historycznym awansie na Euro 2008 Leo zwany Beenhakkerem stał się bohaterem narodowym. A co robi się z bohaterami narodowymi oprócz odznaczenia ich orderami, krzyżami zasług? Podpisuje się z nimi bardzo, bardzo długie umowy. Teraz powstaje pytanie – jakie mają wady takie umowy? Jedną z nich bez wątpienia jest fakt, że odstępne z tytułu rozwiązania takiego kontraktu jest niemała kwota za rozwiązanie takiej umowy. Nie da się ukryć – Leo na odejściu z naszej kadry narodowej zarobił niejedną średnią krajową, co oczywiście uszczupliło związkowy budżet. Znane wszystkim w Polsce i na świecie „Leśne Dziadki” wyciągnęły wnioski z tej lekcji i są ostrożne jeśli chodzi o osobę Franciszka Smudy. PZPN chce podpisać z „Franzem” umowę zachowującą trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Co to oznacza? Oznacza to tyle, że jak kadra będzie grała to, co zwykle, to pożegna się z kadrą szybciej niż tego się spodziewa. Co na to sam zainteresowany? : „Nie podpiszę takiej umowy! Niech podpisze ją turysta z Antarktydy albo kelner z hotelu. Miesięczne czy trzymiesięczne wypowiedzenia w ogóle nie wchodzą w grę. Jeżeli ktoś mimo wszystko będzie się przy tym upierał, to nie podpiszę i nadal będę trenować Zagłębie Lubin”. Powiało grozą – prawda? Po tej wypowiedzi wszystkim turystom z Antarktydy i kelnerom z hotelu (dobrze, że nie z restauracji) zrobiło się pewnie smutno, ale nie działaczom z ulicy Bitwy Warszawskiej 1920.
Panie Franciszku – to są skutki tego, że nie jest Pan przesiąknięty PZPN!
listopad 20, 2009
Cuda?
Za nami dwa pierwsze spotkania pod wodzą Franciszka Smudy. Bilans zysków i strat można ogólnie ująć w proporcji 1:1 (jedno zwycięstwo i jedna porażka), czyli między Bogiem a prawdą – Franciszek Smuda wyszedł na zero (czyli nic nowego, jeśli chodzi o ostatnie miesiące reprezentacji Polski).
Chyba tylko naiwni uwierzyli w powszechnie obowiązujące hasło: „Franek Smuda – czyni cuda”. Cudów nie uczyniłby nawet David Copperfield, gdyby schował wszystkich piłkarzy do wielkiego kapelusza i magicznym sposobem sprawiłby, że wszyscy piłkarze zniknęliby, by po chwili pojawić się w bramce przeciwnika, mając pod swoimi nogami jedenaście piłek.
Problem Franciszka Smudy po tych dwóch spotkaniach należy analizować w kontekście: „Czy na końcu tunelu jest światełko nadziei na ewentualne sukcesy w ramach Euro 2012”? Po tych dwóch spotkaniach stwierdzam, że nie ma nadziei. Przegraliśmy z równie słabą Rumunią, wygraliśmy z beznadziejną Kanadą, która została ograna z palcem w… nosie przez Macedonię i to 3:0. Nazwiska piłkarzy te same, Ci sami piłkarze walą głową (Ireneusz Jeleń nawet nosem) w mur. Co gorsza – do roku 2012 nasza reprezentacja po raz pierwszy w historii będzie miała istne wakacje na Ibizie – nie będziemy mieli spotkań „o punkty”. Trudno więc będzie ocenić poziom naszej reprezentacji, jeśli mecze towarzyskie będziemy grali z Wyspami Owczymi, wszystkimi księstwami, będziemy osiągać wielkie wygrane, tylko jak co do czego przyjdzie – to będzie powtórka z rozrywki z 2008 roku. Moja rada? Niech Franciszek Smuda razem z PZPN zorganizują mecze towarzyskie z naprawdę godnym przeciwnikiem, nawet, jakbyśmy mieli za to zapłacić. Lepiej wiedzieć, że jest się w łajnie wcześniej, niż później.
Jako kibic, który traci nadzieje na lepsze jutro – trzymam oczywiście kciuki za nasze „Orły”, aby nie wywinęły „orła” na murawie.
listopad 5, 2009
PZPN ma wiele sukcesów
Ostatnio miałem okazję przeprowadzić wywiad z nową Panią rzecznik PZPN – Agnieszką Olejkowską. Zachęcam do lektury:
————————
Na początku zaczniemy od Pani – jak to się stało, że znalazła się Pani w Polskim Związku Piłki Nożnej?
Pewnie zaskoczę wszystkich, ale zupełnie w ciemno zgłosiłam się na praktyki do Działu Komunikacji. Po roku od zakończenia praktyk dostałam propozycję pracy.
Posada rzecznika prasowego stawia przed Panią dość duże wyzwanie – musi Pani przekonać przedstawicieli
mediów, że PZPN to w gruncie rzeczy przyjazna instytucja. Wiadomo, że większa część społeczeństwa nie darzy zbyt wielkim szacunkiem PZPN. Jakich użyje Pani argumentów, by przekonać kibiców, za pośrednictwem mediów, do swoich racji?
Przede wszystkim uważam, że bojkotem kibice nie wyegzekwują zmian. Oczywiście swoim zachowaniem pokazali, że sytuacja w polskim futbolu nie podoba się i trzeba pracować nad jej poprawą. Od mediów oczekuję tego co najważniejsze rzetelności dziennikarskiej, a nie pisania czy mówienia pod publiczkę.
Jakie plany na najbliższe miesiące ma Polski Związek Piłki Nożnej?
Przede wszystkim unormowanie spraw związanych z pracą nowego sztabu reprezentacji Polski.
Czy może Pani wymienić największe sukcesy PZPN za kadencji Grzegorza Lato?
Sukcesów jest wiele. Mówiąc w skrócie myślę, że można tu wymienić podpisanie kontraktów z firmą Nike i Sportfive czy chociażby zmianę siedziby biura PZPN.
A co jest z kolei największą porażką, niepowodzeniem?
Trudno powiedzieć czy jest to największe niepowodzenie samego Prezesa, ale szkoda, że reprezentacji Polski nie udało się awansować na MŚ w RPA
Co robi PZPN w związku z ciągłymi zatrzymaniami w sprawie korupcji w piłce nożnej?
W stosunku do niektórych obwinionych prowadzone były wewnątrzzwiązkowe postępowania dyscyplinarne. Wobec jednego z działaczy piłkarskich orzeczono karę dyskwalifikacji dożywotniej, wobec innych osób (w tym byłych piłkarzy) orzeczono kary czasowej dyskwalifikacji. Zawieszono także w czynnościach kilku arbitrów ligowych. Wdrożenie wobec nich procedur karnych i wewnątrzzwiązkowych uniemożliwiło im kontynuowanie kariery sędziowskiej.
Władze Związku podejmowały z kolei działania naprawcze i prewencyjne, zmierzające z jednej strony do likwidacji skutków korupcji jako formy oszustwa sportowego, z drugiej zaś do wprowadzenia mechanizmów zapobiegających jego powstawaniu w przyszłości. Składane sukcesywnie oświadczenia antykorupcyjne, do których w przypadku sędziów dołączone są weksle, mają w założeniu zagwarantować uczciwość rozgrywek piłkarskich. Sprzyjać ma temu również podpisanie kontraktów profesjonalnych z częścią arbitrów prowadzących mecze ekstraklasy.
Poza tym PZPN przymierza się do tego, aby przystąpić do programu UEFA Betting Fraud Detection System, który na podstawie kursów zakładów bukmacherskich i analizy raportów meczowych jest w stanie stwierdzić czy dane spotkanie było ustawione.
Czy Franciszek Smuda przedstawił prezydium PZPN swój plan działania na najbliższe miesiące?
Minęło za mało czasu. Wiem, że trener nad tym pracuje.
Czy bliżej końca jest PZPN czy koniecpzpn.pl ?
Mam nadzieję, że koniecpzpn.pl
Co przyniosły rozmowy na linii PZPN – kibice?
Rozmowy cały czas trwają, ale myślę, że to dopiero początek dialogu pomiędzy nami.
Czy PZPN zamierza rozwijać program Klubu Kibica Reprezentacji Polski?
Zdecydowanie zdajemy sobie sprawę z potrzeby stworzenia Klubu kibica, więc trwają już pierwsze rozmowy dotyczące projektu.
listopad 5, 2009
Czarna przyszłość…
Dawno już nie wspominałem o zespole Polonii Warszawa i jej jakże doświadczonym prezesie – Panu Józefie Wojciechowskim. Od ostatniego razu, o którym pisałem o zespole z ulicy Konwiktorskiej – praktycznie nic się nie zmieniło, oprócz tego, że jak trenerzy tracili pracę, tak tracą pracę bez względu na wiek, pochodzenie, narodowość, wyznanie, przeszłość agenturalną, czy dziadek był czy nie był z Wermahtu. Ktoś dowcipny mógłby powiedzieć hasłem z cyklu: „I Ty możesz u Ziutka stracić posadę trenera”. Drapiąc się po głowie, myśląc, analizując – dochodzimy do wniosku, że najwięcej tracą jednak kibice, którzy płacą za to, aby oglądać festiwal słabej gry swego zespołu. Czy jedyną przyszłością jest teraz czarna przyszłość „Czarnych Koszul” ? Niestety tak. Podejrzewam, że szympans w warszawskim ZOO wiedziałby lepiej, że za wyniki drużyny odpowiada zarówno trener, piłkarze jak również i działacze. Teraz pomarzymy sobie – Pan Wojciechowski zatrudnia na trenera sir Alexa Fergusona. Dostaje taką pensję co budżet dziesięcioletni klubu. Nie dostaje on kasy na transfery tylko ma grać tym samym składem co wszyscy jego poprzednicy. Jaki będzie efekt? Podobny jak u Duszana Radolskiego – jedno zwycięstwo, jeden remis i siedem porażek, w myśl zasady, że z pustego to i Salomon nie naleje. Kibicom Polonii Warszawa mogę tylko polecić zakup dużej ilości napoju energetyzującego „K6”. Będzie potrzebna duża dawka energii do emocjonującego wykrzyczenia słowa: „O Boże!” i innych epitetów.
Warto także złożyć przyszłemu trenerowi życzenia udanej, lecz krótkiej współpracy. Swoją drogą – nie myślicie, że prezes Wojciechowski powinien podpisywać umowy na 3 mecze, gdzie główną klauzulą umowy będzie zdobycie 9 punktów? To dopiero wyzwanie…
październik 29, 2009
Jest super!
„Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi?” – te słowa piosenki zespołu T.LOVE, mimo, że zostały wylansowane na początku lat 90 ubiegłego wieku, to można je śmiało odnieść nie tylko do polityki, ale także do innych sfer życia – jak również i do sportu i „krainy szczęścia” czyli Polskiego Związku Piłki Nożnej. Ci faceci – mówię tutaj o Panu Prezesie, jego zastępcach, sekretarzu są w tak świetnych humorach, mimo tego, że jest tragicznie. Nie mówię tutaj o aspekcie piłkarskim. Można powiedzieć, że się zdarza zatrudnić trenera, który nie awansuje do Mistrzostw Świata. Polemizować można jeśli chodzi o zatrudnienie Stefana Majewskiego jako „P.O”. Tylko jak można udawać, że na linii PZPN-kibice jest dobrze? Mówię tutaj o ostatnim bojkocie kibiców podczas spotkania Polska-Słowacja. Wszyscy Panowie tłumaczyli się, jakoby przyczyną pustego stadionu była śnieżna pogoda oraz to, że mecz był o przysłowiową pietruszkę, a internauci ze strony koniecpzpn.pl i uefafifa.pl – to garstka chuliganów (kilkaset tysięcy ludzi zarejestrowanych na tych stronach to garstka…). Tylko jakoś nikt nie odpowiedział konkretnie dlaczego jeden z banków, który miał reklamy na meczach reprezentacji Polski wycofał się podczas ostatniego spotkania?
Wracając jednak do kibiców. Skoro PZPN uważa, że ich wszyscy kochają – to dlaczego nagle zaczęli rozmawiać z kibicami i zapraszać ich na spotkania? Czy ktoś z Was pamięta, aby w ostatnich 2 dekadach PZPN rozmawiał z kibicami? Ja nie pamiętam, ale znam powód – Grzegorz Lato i ekipa chwytają się brzytwy, aby nie stracić swoich posad, a także nie stracić wpływów z biletów i z reklam na stadionach.
Jestem ciekawy jakich argumentów użyją możnowładcy z PZPN by przekonać ich do swoich racji? Może coś zaśpiewają, bądź zatańczą? Ostatnio jest to w modzie – dodatkowo takie medialne…
październik 12, 2009
Piłka nożna dla kibiców?
Powszechna mobilizacja kibiców reprezentacji Polski trwa. Wszyscy aktywnie wspierają akcję, w której to polscy kibice mają zbojkotować ostatni mecz w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata w 2010 roku w RPA pomiędzy Polską a Słowacją, który ma odbyć się 14 października na Stadionie Śląskim w Chorzowie.
Jakby nie patrzeć – inicjatywa bardzo ciekawa – kibice chcą pokazać piłkarskiej centrali swoje niezadowolenie. Nietrudno jest się zgodzić z kibicami – nasza reprezentacja gra poniżej oczekiwań, korupcja w polskiej piłce sięgnęła już dawno magicznej liczby 300, a jedynym pozytywem całej sytuacji, że organizacja Euro 2012 idzie zgodnie z planem, ale trudno to nazwać sukcesem PZPN. Nie ukrywajmy, że bez pomocy różnych ekip rządzących naszym krajem – nie byłoby właściwie niczego.
Jak wspomniałem – inicjatywa kibiców słuszna, ale czy będzie skuteczna? Nieskuteczna może być z kilku powodów. Po pierwsze – nie wszyscy zbojkotują ten mecz. Na meczu na pewno pojawi się grupy „niedzielnych kibiców”, którzy przyjdą na mecz w ramach środowej odskoczni od pracy, by przyjść zobaczyć coś innego, niż szara rzeczywistość, więc można się spodziewać nawet rodzin, które tłumnie przyjdą, pokrzyczą „Polska gola”, pokiwają głowami i po wyjściu ze stadionu zapomną o tym, jaki był wynik spotkania. Po drugie – czy Grzegorz Lato i spółka zrezygnują ze swoich stanowisk z powodu niepełnego stadionu? Zresztą, kto by zrezygnował z 50 tys. złotych miesięcznie z powodu kibiców? Nie od dziś wiadomo, że dla PZPN kibice są tylko klientami – warto wspomnieć mecz Polska-Słowenia we Wrocławiu, gdzie niską frekwencję wynikającą z małego stadionu wynagrodzono sobie, mówiąc delikatnie, wysokimi cenami za bilety. Zresztą proszę pamiętać, że przychody z meczu to nie tylko bilety, które stanowią niewielką część, lecz pieniążki pochodzące od sponsorów.
Co bym poradził kibicom? Przyjść na mecz i wyrażać na meczu w sposób kulturalny swój sprzeciw wobec polityki PZPN, korupcji. Kilka transparentów i cisza podczas całego spotkania. To byłaby dopiero akcja medialna.
wrzesień 26, 2009
Starość – nie radość
Hura! Wszyscy wiemy kto został P.O naszej piłkarskiej reprezentacji Polski. Sytuacja była do przewidzenia – więc bukmacherzy mało by zarobili na ewentualnych zakładach, kto zostanie kolejnym selekcjonerem. Szansę dostał Stefan „doktor” Majewski. Ten sam człowiek, który osiągnął raczej niewiele. Jednak będę na tyle umiarkowany, że poczekam na dalszy tok wydarzeń.
Zainteresowała mnie jednak inna sytuacja związana z Jurkiem Dudkiem. Tak, tak – ten sam Jurek Dudek, który swego czasu brylował w bramce Liverpoolu, broniąc pięknie karne w finale Ligi Mistrzów z AC Milanem – przez co wyleciał na zieloną trawkę (nie mówię tutaj o murawie). Dudek dzielnie szukał swego miejsca na Ziemi. Nikt by nie uwierzył – trafił do Realu Madryt. Spokojnie – grzeje ławkę, ale kasa jest.
Najwyraźniej z nudów Jurek pomyślał – „a może wrócę do reprezentacji?”. Wizja ciekawa, ale jest jedno duże „ALE” – i tu zacznę wyliczankę: od dłuższego czasu siedzi na ławce, jak już zagra – powoduje wielką tragedię dla madryckiego klubu – powodując odpadnięcie z pucharu kraju z zespołem, którego nazwy nie pamiętam, w ostatnich dwóch sezonach rozegrał na najwyższym szczeblu zero (kładę nacisk na te zero).
Zdecydowanie śmieszniej się robi, jak słyszy się drugą część marzeń Jurka Dudka – „a może zagram podczas Euro 2012?”. Dlaczego się śmieszniej robi? W chwili obecnej Jurek ma 36 lat – wielu w tym wieku idzie na emeryturę i cieszy się z życia. Osoby w tym wieku, które zamiast grać ganiają po hiszpańskich sklepach – zdecydowanie nie nadają się do życia społecznego. To potwierdziły liczne badania i obserwacje. Jednak Jurek dzielnie powołuje się na znajomości z „doktorem” Majewskim, wychwalając go pod niebiosa, mając nadzieję, że to właśnie On postawi na rezerwowego Realu.
A teraz moja recepta na wesołe życie – zakładamy różowe okularki z różowymi szkiełkami – bierzemy napój wyskokowy i oglądamy mecze z Czechami i Słowacją
wrzesień 19, 2009
Znajdź jedno podobieństwo…
To są polscy siatkarze…
… a to w skrócie zrecenzował nawet poprawnie Dariusz Szpakowski.
Nie uwierzycie, ale do dnia dzisiejszego siedzę i myślę nad tym dlaczego piłka nożna jest naszym sportem narodowym?
Chyba jest to zapisane w naszych genach. Poniekąd jesteśmy pokoleniem, które bezpośrednio lub pośrednio jest pokoleniem Kazimierza Górskiego i gwiazd takich jak Kazimierz Deyna, Zbigniew Boniek, Włodzimierz Lubański, Jan Tomaszewski czy sam… Grzegorz Lato, któremu tylko te momenty wyszły w życiu.
Niestety – trzeba zauważyć jedno – prezes PZPS Pan Mirosław Przedpełski – w środowisku mało znany człowiek. Ze sportem związany od zawsze, ale nie w takim gwiazdorskim wykonaniu jak Grzegorz Lato – prezes PZPN.
Widać podejście jednego Pana Prezesa jak i drugiego Pana Prezesa (i jego poprzedników). Jednym Panom zależy tylko i wyłącznie na osiągnięcie wielkiej kasy – za wszelką cenę – czy to korupcji sportowej, czy innej.
Pierwszy z Panów – sport traktuje jako wyzwanie. Ma kasę, bo się dorobił i chwała mu za to – mając dużo kasy – dzielnie myśli tylko o sporcie.
Jak widać – jeden Pan doprowadził do sukcesu, a drugi Pan póki co ma problemy by wysłowić się i logicznie pomyśleć.
Siatkarzom gratuluję i życzę, aby ten sport stał się naszym sportem narodowym.
P.S KONKURS! Znajdź jedno, a jak ktoś może – to znajdźcie jak najwięcej podobieństw… Spostrzeżenia piszcie na adres e-mail okiemcynika@gmail.com.
Nagroda – atrakcyjna – bilet na puste trybuny meczu Polska – Słowacja