listopad 5, 2009

PZPN ma wiele sukcesów

Ostatnio miałem okazję przeprowadzić wywiad z nową Panią rzecznik PZPN – Agnieszką Olejkowską. Zachęcam do lektury:

————————

Na początku zaczniemy od Pani – jak to się stało, że znalazła się Pani w Polskim Związku Piłki Nożnej?

Pewnie zaskoczę wszystkich, ale zupełnie w ciemno zgłosiłam się na praktyki do Działu Komunikacji. Po roku od zakończenia praktyk dostałam propozycję pracy.

Posada rzecznika prasowego stawia przed Panią dość duże wyzwanie – musi Pani przekonać przedstawicieli
mediów, że PZPN to w gruncie rzeczy przyjazna instytucja. Wiadomo, że większa część społeczeństwa nie darzy zbyt wielkim szacunkiem PZPN. Jakich użyje Pani argumentów, by przekonać kibiców, za pośrednictwem mediów, do swoich racji?

Przede wszystkim uważam, że bojkotem kibice nie wyegzekwują zmian. Oczywiście swoim zachowaniem pokazali, że sytuacja w polskim futbolu nie podoba się i trzeba pracować nad jej poprawą. Od mediów oczekuję tego co najważniejsze rzetelności dziennikarskiej, a nie pisania czy mówienia pod publiczkę.

Jakie plany na najbliższe miesiące ma Polski Związek Piłki Nożnej?

Przede wszystkim unormowanie spraw związanych z pracą nowego sztabu reprezentacji Polski.

Czy może Pani wymienić największe sukcesy PZPN za kadencji Grzegorza Lato?

Sukcesów jest wiele. Mówiąc w skrócie myślę, że można tu wymienić podpisanie kontraktów z firmą Nike i Sportfive czy chociażby zmianę siedziby biura PZPN.

A co jest z kolei największą porażką, niepowodzeniem?

Trudno powiedzieć czy jest to największe niepowodzenie samego Prezesa, ale szkoda, że reprezentacji Polski nie udało się awansować na MŚ w RPA

Co robi PZPN w związku z ciągłymi zatrzymaniami w sprawie korupcji w piłce nożnej?

W stosunku do niektórych obwinionych prowadzone były wewnątrzzwiązkowe postępowania dyscyplinarne. Wobec jednego z działaczy piłkarskich orzeczono karę dyskwalifikacji dożywotniej, wobec innych osób (w tym byłych piłkarzy) orzeczono kary czasowej dyskwalifikacji. Zawieszono także w czynnościach kilku arbitrów ligowych. Wdrożenie wobec nich procedur karnych i wewnątrzzwiązkowych uniemożliwiło im kontynuowanie kariery sędziowskiej.
Władze Związku podejmowały z kolei działania naprawcze i prewencyjne, zmierzające z jednej strony do likwidacji skutków korupcji jako formy oszustwa sportowego, z drugiej zaś do wprowadzenia mechanizmów zapobiegających jego powstawaniu w przyszłości. Składane sukcesywnie oświadczenia antykorupcyjne, do których w przypadku sędziów dołączone są weksle, mają w założeniu zagwarantować uczciwość rozgrywek piłkarskich. Sprzyjać ma temu również podpisanie kontraktów profesjonalnych z częścią arbitrów prowadzących mecze ekstraklasy.
Poza tym PZPN przymierza się do tego, aby przystąpić do programu UEFA Betting Fraud Detection System, który na podstawie kursów zakładów bukmacherskich i analizy raportów meczowych jest w stanie stwierdzić czy dane spotkanie było ustawione.

Czy Franciszek Smuda przedstawił prezydium PZPN swój plan działania na najbliższe miesiące?

Minęło za mało czasu. Wiem, że trener nad tym pracuje.

Czy bliżej końca jest PZPN czy koniecpzpn.pl ?

Mam nadzieję, że koniecpzpn.pl

Co przyniosły rozmowy na linii PZPN – kibice?

Rozmowy cały czas trwają, ale myślę, że to dopiero początek dialogu pomiędzy nami.

Czy PZPN zamierza rozwijać program Klubu Kibica Reprezentacji Polski?

Zdecydowanie zdajemy sobie sprawę z potrzeby stworzenia Klubu kibica, więc trwają już pierwsze rozmowy dotyczące projektu.

listopad 5, 2009

Czarna przyszłość…

Dawno już nie wspominałem o zespole Polonii Warszawa i jej jakże doświadczonym prezesie – Panu Józefie Wojciechowskim. Od ostatniego razu, o którym pisałem o zespole z ulicy Konwiktorskiej – praktycznie nic się nie zmieniło, oprócz tego, że jak trenerzy tracili pracę, tak tracą pracę bez względu na wiek, pochodzenie, narodowość, wyznanie, przeszłość agenturalną, czy dziadek był czy nie był z Wermahtu. Ktoś dowcipny mógłby powiedzieć hasłem z cyklu: „I Ty możesz u Ziutka stracić posadę trenera”. Drapiąc się po głowie, myśląc, analizując – dochodzimy do wniosku, że najwięcej tracą jednak kibice, którzy płacą za to, aby oglądać festiwal słabej gry swego zespołu. Czy jedyną przyszłością jest teraz czarna przyszłość „Czarnych Koszul” ? Niestety tak. Podejrzewam, że szympans w warszawskim ZOO wiedziałby lepiej, że za wyniki drużyny odpowiada zarówno trener, piłkarze jak również i działacze. Teraz pomarzymy sobie – Pan Wojciechowski zatrudnia na trenera sir Alexa Fergusona. Dostaje taką pensję co budżet dziesięcioletni klubu. Nie dostaje on kasy na transfery tylko ma grać tym samym składem co wszyscy jego poprzednicy. Jaki będzie efekt? Podobny jak u Duszana Radolskiego – jedno zwycięstwo, jeden remis i siedem porażek, w myśl zasady, że z pustego to i Salomon nie naleje. Kibicom Polonii Warszawa mogę tylko polecić zakup dużej ilości napoju energetyzującego „K6”. Będzie potrzebna duża dawka energii do emocjonującego wykrzyczenia słowa: „O Boże!” i innych epitetów.
Warto także złożyć przyszłemu trenerowi życzenia udanej, lecz krótkiej współpracy. Swoją drogą – nie myślicie, że prezes Wojciechowski powinien podpisywać umowy na 3 mecze, gdzie główną klauzulą umowy będzie zdobycie 9 punktów? To dopiero wyzwanie…

październik 29, 2009

Jest super!

„Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi?” – te słowa piosenki zespołu T.LOVE, mimo, że zostały wylansowane na początku lat 90 ubiegłego wieku, to można je śmiało odnieść nie tylko do polityki, ale także do innych sfer życia – jak również i do sportu i „krainy szczęścia” czyli Polskiego Związku Piłki Nożnej. Ci faceci – mówię tutaj o Panu Prezesie, jego zastępcach, sekretarzu są w tak świetnych humorach, mimo tego, że jest tragicznie. Nie mówię tutaj o aspekcie piłkarskim. Można powiedzieć, że się zdarza zatrudnić trenera, który nie awansuje do Mistrzostw Świata. Polemizować można jeśli chodzi o zatrudnienie Stefana Majewskiego jako „P.O”. Tylko jak można udawać, że na linii PZPN-kibice jest dobrze? Mówię tutaj o ostatnim bojkocie kibiców podczas spotkania Polska-Słowacja. Wszyscy Panowie tłumaczyli się, jakoby przyczyną pustego stadionu była śnieżna pogoda oraz to, że mecz był o przysłowiową pietruszkę, a internauci ze strony koniecpzpn.pl i uefafifa.pl – to garstka chuliganów (kilkaset tysięcy ludzi zarejestrowanych na tych stronach to garstka…). Tylko jakoś nikt nie odpowiedział konkretnie dlaczego jeden z banków, który miał reklamy na meczach reprezentacji Polski wycofał się podczas ostatniego spotkania?
Wracając jednak do kibiców. Skoro PZPN uważa, że ich wszyscy kochają – to dlaczego nagle zaczęli rozmawiać z kibicami i zapraszać ich na spotkania? Czy ktoś z Was pamięta, aby w ostatnich 2 dekadach PZPN rozmawiał z kibicami? Ja nie pamiętam, ale znam powód – Grzegorz Lato i ekipa chwytają się brzytwy, aby nie stracić swoich posad, a także nie stracić wpływów z biletów i z reklam na stadionach.
Jestem ciekawy jakich argumentów użyją możnowładcy z PZPN by przekonać ich do swoich racji? Może coś zaśpiewają, bądź zatańczą? Ostatnio jest to w modzie – dodatkowo takie medialne…

październik 12, 2009

Piłka nożna dla kibiców?

Powszechna mobilizacja kibiców reprezentacji Polski trwa. Wszyscy aktywnie wspierają akcję, w której to polscy kibice mają zbojkotować ostatni mecz w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata w 2010 roku w RPA pomiędzy Polską a Słowacją, który ma odbyć się 14 października na Stadionie Śląskim w Chorzowie.
Jakby nie patrzeć – inicjatywa bardzo ciekawa – kibice chcą pokazać piłkarskiej centrali swoje niezadowolenie. Nietrudno jest się zgodzić z kibicami – nasza reprezentacja gra poniżej oczekiwań, korupcja w polskiej piłce sięgnęła już dawno magicznej liczby 300, a jedynym pozytywem całej sytuacji, że organizacja Euro 2012 idzie zgodnie z planem, ale trudno to nazwać sukcesem PZPN. Nie ukrywajmy, że bez pomocy różnych ekip rządzących naszym krajem – nie byłoby właściwie niczego.
Jak wspomniałem – inicjatywa kibiców słuszna, ale czy będzie skuteczna? Nieskuteczna może być z kilku powodów. Po pierwsze – nie wszyscy zbojkotują ten mecz. Na meczu na pewno pojawi się grupy „niedzielnych kibiców”, którzy przyjdą na mecz w ramach środowej odskoczni od pracy, by przyjść zobaczyć coś innego, niż szara rzeczywistość, więc można się spodziewać nawet rodzin, które tłumnie przyjdą, pokrzyczą „Polska gola”, pokiwają głowami i po wyjściu ze stadionu zapomną o tym, jaki był wynik spotkania. Po drugie – czy Grzegorz Lato i spółka zrezygnują ze swoich stanowisk z powodu niepełnego stadionu? Zresztą, kto by zrezygnował z 50 tys. złotych miesięcznie z powodu kibiców? Nie od dziś wiadomo, że dla PZPN kibice są tylko klientami – warto wspomnieć mecz Polska-Słowenia we Wrocławiu, gdzie niską frekwencję wynikającą z małego stadionu wynagrodzono sobie, mówiąc delikatnie, wysokimi cenami za bilety. Zresztą proszę pamiętać, że przychody z meczu to nie tylko bilety, które stanowią niewielką część, lecz pieniążki pochodzące od sponsorów.
Co bym poradził kibicom? Przyjść na mecz i wyrażać na meczu w sposób kulturalny swój sprzeciw wobec polityki PZPN, korupcji. Kilka transparentów i cisza podczas całego spotkania. To byłaby dopiero akcja medialna.

wrzesień 26, 2009

Starość – nie radość

Hura! Wszyscy wiemy kto został P.O naszej piłkarskiej reprezentacji Polski. Sytuacja była do przewidzenia – więc bukmacherzy mało by zarobili na ewentualnych zakładach, kto zostanie kolejnym selekcjonerem. Szansę dostał Stefan „doktor” Majewski. Ten sam człowiek, który osiągnął raczej niewiele. Jednak będę na tyle umiarkowany, że poczekam na dalszy tok wydarzeń.
Zainteresowała mnie jednak inna sytuacja związana z Jurkiem Dudkiem. Tak, tak – ten sam Jurek Dudek, który swego czasu brylował w bramce Liverpoolu, broniąc pięknie karne w finale Ligi Mistrzów z AC Milanem – przez co wyleciał na zieloną trawkę (nie mówię tutaj o murawie). Dudek dzielnie szukał swego miejsca na Ziemi. Nikt by nie uwierzył – trafił do Realu Madryt. Spokojnie – grzeje ławkę, ale kasa jest.
Najwyraźniej z nudów Jurek pomyślał – „a może wrócę do reprezentacji?”. Wizja ciekawa, ale jest jedno duże „ALE” – i tu zacznę wyliczankę:  od dłuższego czasu siedzi na ławce, jak już zagra – powoduje wielką tragedię dla madryckiego klubu – powodując odpadnięcie z pucharu kraju z zespołem, którego nazwy nie pamiętam, w ostatnich dwóch sezonach rozegrał na najwyższym szczeblu zero (kładę nacisk na te zero).
Zdecydowanie śmieszniej się robi, jak słyszy się drugą część marzeń Jurka Dudka – „a może zagram podczas Euro 2012?”. Dlaczego się śmieszniej robi? W chwili obecnej Jurek ma 36 lat – wielu w tym wieku idzie na emeryturę i cieszy się z życia. Osoby w tym wieku, które zamiast grać ganiają po hiszpańskich sklepach – zdecydowanie nie nadają się do życia społecznego. To potwierdziły liczne badania i obserwacje. Jednak Jurek dzielnie powołuje się na znajomości z „doktorem” Majewskim, wychwalając go pod niebiosa, mając nadzieję, że to właśnie On postawi na rezerwowego Realu.
A teraz moja recepta na wesołe życie – zakładamy różowe okularki z różowymi szkiełkami – bierzemy napój wyskokowy i oglądamy mecze z Czechami i Słowacją

wrzesień 19, 2009

Znajdź jedno podobieństwo…

To są polscy siatkarze…

… a to w skrócie zrecenzował nawet poprawnie Dariusz Szpakowski.

Nie uwierzycie, ale do dnia dzisiejszego siedzę i myślę nad tym dlaczego piłka nożna jest naszym sportem narodowym?
Chyba jest to zapisane w naszych genach. Poniekąd jesteśmy pokoleniem, które bezpośrednio lub pośrednio jest pokoleniem Kazimierza Górskiego i gwiazd takich jak Kazimierz Deyna, Zbigniew Boniek, Włodzimierz Lubański, Jan Tomaszewski czy sam… Grzegorz Lato, któremu tylko te momenty wyszły w życiu.
Niestety – trzeba zauważyć jedno – prezes PZPS Pan Mirosław Przedpełski – w środowisku mało znany człowiek. Ze sportem związany od zawsze, ale nie w takim gwiazdorskim wykonaniu jak Grzegorz Lato – prezes PZPN.
Widać podejście jednego Pana Prezesa jak i drugiego Pana Prezesa (i jego poprzedników). Jednym Panom zależy tylko i wyłącznie na osiągnięcie wielkiej kasy – za wszelką cenę – czy to korupcji sportowej, czy innej.
Pierwszy z Panów – sport traktuje jako wyzwanie. Ma kasę, bo się dorobił i chwała mu za to – mając dużo kasy – dzielnie myśli tylko o sporcie.
Jak widać – jeden Pan doprowadził do sukcesu, a drugi Pan póki co ma problemy by wysłowić się i logicznie pomyśleć.

Siatkarzom gratuluję i życzę, aby ten sport stał się naszym sportem narodowym.

P.S KONKURS! Znajdź jedno, a jak ktoś może – to znajdźcie jak najwięcej podobieństw… Spostrzeżenia piszcie na adres e-mail okiemcynika@gmail.com.
Nagroda – atrakcyjna – bilet na puste trybuny meczu Polska – Słowacja ;-)

wrzesień 19, 2009

„Wasyl”

Ciarki mnie przechodzą jak oglądam powtórki momentu w którym nasz reprezentant Polski doznał bardzo poważnego otwartego złamania nogi. Mowa tu oczywiście o Marcinie Wasilewskim – graczu RSC Anderlecht, który w meczu ze Standardem Liège doznał bardzo poważnej kontuzji. Jego „katem” okazał się niespełna 20 letni Axel Witsel. Była egzekucja, była także kara. Belgijska federacja zawiesiła na 4 miesiące tego zawodnika obciążając Witsela 2500€. Po odwołaniu karę zmniejszono z jedenastu spotkań na osiem, jak również i karę finansową do 250€.
Oczywiście w Polsce, jak i w Belgii doszło do dyskusji na temat tej kary, a raczej nad wysokością tej kary, bowiem nikt nie ma wątpliwości, że za taki czyn zawodnik musiał zostać zawieszony.
Z racji tego, że wszyscy jesteśmy ekspertami od wszystkiego – więc i ja dorzucę swoje „pięć groszy” i wypowiem się w tym temacie. Uważam, że kara jest słuszna. Z nagrania video bardzo trudno jest ocenić, czy ten faul był umyślny. Po minie Witsela, jak i innych graczy Standardu było widać wielki strach. Niecodziennie przecież łamie się piłkarzom nogę jak zapałkę. Trzeba jednak zauważyć to, że piłka nożna to jest sport. W sporcie na porządku dziennym są wszelkiego rodzaju kontuzje. Czasem są to lekkie naderwania, zerwania mięśni, a czasem i złamania. Znany wszystkim „Wasyl” niestety doznał bardzo poważnego urazu. Przeprosiny były i zostały przyjęte.
Jestem zwolennikiem stosowania kar według kodeksu cywilnego. Kara zawieszenia i finansowa powinna być swego rodzaju nauką, ale nie „karą śmierci”. Jeżeli Marcin uważałby, że cały ten incydent spowodował wielkie straty, które uniemożliwiają mu dalszą karierę – powinien wytoczyć proces Witselowi. Szanse na wygranie procesu – miałby.
Dołączam się do życzeń, aby Marcin wrócił jak najszybciej na boisko!

wrzesień 2, 2009

VIVA Lekkoatleci!

Z wielką przyjemnością oglądałem ostatnie mistrzostwa lekkoatletyczne w Berlinie. 8 medali, szereg rekordów z bardzo różnych dyscyplin sportowych. Zarówno ja, jak i inni obywatele naszego kraju byli dumni z naszych sportowców. Tylko co z tego wynika?
Odpowiem krótko – nic z tego nie wynika. Popadliśmy w zachwyt i właściwie co po niektórzy już pozapominali o tym, jak wielki sukces zaliczyliśmy.
Niestety – lekkoatletyka nie jest w Polsce pożądanym towarem. Według szeregu badań wynika, że gry zespołowe – głównie piłka nożna. Nie można mieć do narodu pretensji. Dlaczego? Bowiem ludzie interesują się tym, co jest ciekawe. W dzisiejszych czasach to media promują różne imprezy sportowe. Czy ktoś obszernie na co dzień relacjonuje lekkoatletykę? Czy ktoś informuje, że dana Pani czy Pan zajęła 10 miejsce? Przeprowadza się wywiad z taką osobą? Taką osobą traktuje się jako kolejna aktualność zapychająca czas antenowy, bądź rubrykę w gazecie. Nikt nawet nie poświęcił większej uwagi nawet osobom, które nie osiągnęły medalu na ostatnich mistrzostwach. To jest przykre. Sport ten jest mało atrakcyjny dla mediów dla kibiców. Dlaczego? Tutaj należy zwrócić się do władz lekkoatletyki. Sposobów na zwrócenie uwagi jest wiele, tylko na początku trzeba zacząć od obiektów sportowych, bo tych niestety brakuje. Wystarczy spojrzeć na obiekt SKRY w Warszawie. To jest wielka ruina. Nie wspomnę o innych obiektach w których brakuje niemal wszystkiego. Jak na takich obiektach mają wychowywać się przyszli medaliści? Nie wspomnę, że kibic też niechętnie usiądzie na drewnianej ławce z której wystają piękne drzazgi.
Więc apeluję – zróbcie coś z tym, bo trafia się wreszcie sport, w którym coś naprawdę osiągamy a nie tylko skandale korupcyjne

sierpień 18, 2009

Dziękuję

Chciałem bardzo serdecznie podziękować Panu Grzegorzowi Lato, władzom PZPN, PKOl i wszystkim tym, którzy przyczynili się do ośmieszenia polskiej piłki nożnej. Z uwagą śledziłem to, co się wydarzyło w ciągu całego lipca. Zresztą nie tylko ja, ale wszyscy kibice, którzy są po prostu załamani, więc podziękuję konkretnie za: Powtórkę z rozrywki, czyli wielka niewiadoma już drugi rok z rzędu, gdzie do ostatnich dni nie jest wiadomo kto zagra a kto nie zagra w polskiej Ekstraklasie. Podziękowania dla komisji licencyjnej od kibiców ŁKS Łódź, którym po prostu ukradziono Ekstraklasę. Podziękowania dla komisji licencyjnej od kibiców Cracovii, którzy dostali w prezencie możliwość oglądania wysokich pożarek ponownie w Ekstraklasie. Podziękowania dla PZPN za to, że pod swoimi szeregami wyhodował już ponad 200 osób zamieszanych w największą aferę korupcyjną w historii światowej piłki nożnej. Podziękowania dla PZPN za to, że daje tyle radości z oglądania wszystkich zjazdów zarządu – za parę lat miło będzie popatrzeć jak działacze będą przyjeżdżać na walne zgromadzenia na wózkach, pod kroplówkami, byleby się trzymać tucznego żłobu (w tym momencie przepraszam wszystkie sympatyczne tuczniki za metafory). Podziękowania także dla Ministerstwa Sportu, które robi tak jakby chciało a nie mogło. Podziękowania dla UEFA i Michela Platiniego, który ogląda świat przez różowe okulary i nasłuchał się piosenki zespołu T.LOVE „Jest super”. Podziękowania także dla Wisły Kraków, Polonii Warszawa, Legii Warszawa za reprezentowanie naszego kraju w rozgrywkach europejskich. Podziękowanie również dla Leo Beenhakkera za to, ze mimo iż uważa nas za pesymistów – nadal nas prowadzi i potrafi pokonać vice-mistrzów Europy. Podziękowania także dla moich czytelników – za przeczytanie tych podziękowań

sierpień 3, 2009

Nie umarłem…

Nie umarłem – to odpowiedź na liczne maile, które otrzymałem w ciągu ostatnich tygodni. Po prostu – zająłem się czymś ciekawszym, niż oglądanie ludzi z PZPN, EKSTRAKLASY czy szalejącej w Lidze Mistrzów Wiśle Kraków.
Bo co tutaj komentować? Brud, smród i ubustwo – czyli jednym słowem – gnój.
Lepiej wziąć krzesełko rybackie, wędkę i udać się nad Zalew Zegrzyński – więcej atrakcji, głównie za sprawą wypatrywania czy aby na pewno ryby nie pływają do góry brzuchem.